Koszyk
Koszyk
Ilość: 0 szt. Cena: 0.00 zł
2011-10-17

Ergonomika w biurze, czyli o pieczątce „faksymilce”.

Ergonomika w biurze, czyli o pieczątce „faksymilce”. Pieczątka, tzw „faksymilka” niegdyś stosowana wyłącznie w wysokich urzędach państwowych, przeżywa dziś swój renesans.

Pospolicie używana w ministerstwach i na wyższych uczelniach (gdzie np. rektor nie jest fizycznie w stanie podpisać kilka tysięcy indeksów / dyplomów jednocześnie), coraz częściej wykorzystywana jest przez pracowników korporacji, a nawet przez kilkuosobowe firmy. Zastępując podpis szefa, pieczątka upraszcza przebieg dokumentacji w firmie, pozwalając jednocześnie na wystawianie dokumentów „za, lecz w imieniu przełożonego”.

Pomimo dostosowania prawodawstwa do unijnych rozporządzeń, które jasno określają, że faktury nie muszą być podstemplowane i podpisane, wiele firm i instytucji, również tych państwowych nie uznaje niepodpisanych faktur. Z pomocą przychodzi pieczątka „faksymilka”, która jest niejako „gwarantem” autentyczności dokumentu i „uspokaja” nawet najstarsze księgowe:)

Dzięki rozwojowi technologii, większość trzymających poziom zakładów stemplarskich odeszło od przestarzałej technologii polimerowej na rzecz technologii grawerowania laserowego gumy stemplarskiej. Niezwykła dokładność urządzenia laserowego, rzędu 500/1000DPI pozwala na wierne odwzorowanie skanu podpisu, przy czym proporcje szerokości pióra są autentyczne – co było nie do osiągnięcia w technologii laserowej (odbity podpis wyglądał, jakby był napisany pisakiem, a nie długopisem).

Sprawia to, że często pieczątki faksymilki są trudne do odróżnienia od prawdziwego podpisu i dopiero zastosowanie lupy pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia z pieczątką odwzorowującą podpis, czy też z autentycznym podpisem.